Tu jesteś: Strona główna >  Odpowiedzi na Państwa listy i pytania >  Dlaczego upokorzyliście dyrektora SP?

Odpowiedzi na Państwa listy i pytania

Dlaczego upokorzyliście dyrektora SP?

Data:
2011-01-30 17:06
"Sądziłam, że Pan chce zrobić coś dobrego dla Tłuszcza, a słyszę, że razem z zastępcą burmistrza i innymi radnymi upokorzyliście przy ludziach dyrektora szkoły podstawowej. Czy to prawda? Jaki był Pana udział w tej sprawie?" - Janina
Szanowna Pani,
Dla mnie i moich kolegów radnych - Włodziemirza Malinowskiego oraz Pawła Fydryszka - cała sytuacja była zaskoczeniem i żaden z nas nie obraził dyrektora w najmniejszy choćby sposób... Pozwoli Pani jednak, że wyjaśnię całą sytuację dokładnie, bo kilka dni temu składałem obszerne wyjaśnienia dla "Kuriera W." Oto treść mojej odpowiedzi udzielonej na pytanie pani redaktor:
-----------------
Obecny na posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Zdrowia (piątek, 21 stycznia) wiceburmistrz Waldemar Banaszek zwrócił się z pytaniem do radnych, czy któryś z nich ma po posiedzeniu Komisji czas, by podejść wraz z nim do Szkoły Podstawowej w pewnej sprawie. Chęć wyraziło trzech radnych - ja, Włodzimierz Fydryszek i Włodzimierz Malinowski (radny spoza Komisji Oświatowej, który był zaproszony na to posiedzenie). Ostatecznie do szkoły poszło pięć osób: ww. radni, wiceburmistrz oraz główny specjalista ds. oświaty Grażyna Roszczyk. Byłem przekonany, że wizyta w podstawówce ma związek z trudnościami lokalowymi, jakie pojawią się, gdy za półtora roku naukę w klasie pierwszej rozpoczną jednocześnie dzieci z dwóch roczników (2005 i 2006). Na miejscu okazało się jednak, że wiceburmistrz chciał pokazać radnym zaniedbania konserwatorskie w budynku szkolnym. Przed wejściem wskazał na prowizorycznie naprawione schody, w holu głównym - oberwaną listwę przypodłogową, następnie  wyłupaną płytkę ceramiczną na ścianie holu prowadzącego do sali gimnastycznej. W trakcie tego rekonesansu dołączył do nas dyrektor szkoły Władysław Krysik. Wiceburmistrz zwrócił mu uwagę, że niedostatecznie nadzoruje prace szkolnych konserwatorów, po czym poprosił całą grupę o przejście dalej, do przebieralni k. sali gimnastycznej. Gdy weszliśmy do przebieralni, w której było kilkoro dzieci przygotowanych do zajęć wychowania fizycznego, wiceburmistrz podszedł do wieszaka ściennego na ubrania i oderwał go demonstrując, że wieszak nie był należycie zamocowany i tym samym miał zagrażać bezpieczeństwu dzieci. Cała sytuacja była o tyle niefortunna, że ww. opisywane zdarzenia rozgrywały się w obecności personelu szkolnego i uczniów. Po tym zdarzeniu dyrektor poprosił całą grupę o przejście do jego gabinetu. Już wewnątrz wiceburmistrz zaczął przypominać dyrektorowi o jego obowiązkach i wskazywać na różne zaniedbania. Po kilku, może kilkunastu minutach tej reprymendy poprosiłem o głos i powiedziałem, że spieszę na kolejne spotkanie, ale chciałbym zabrać głos w sprawie. Wskazałem, że nie polemizuję ze stawianymi dyrektorowi zarzutami, natomiast nie podoba mi się forma załatwienia sprawy. Zaznaczyłem, że moim zdaniem wiceburmistrz Banaszek nie powinien był upominać dyrektora w obecności osób postronnych, a w szczególności dzieci. Osobiście miałem też poczucie, że zostałem wmanewrowany w tę wysoce niezręczną sytuację. Nikt nie poinformował mnie bowiem, jaki jest cel naszej wizyty w szkole. Gdybym znał go wcześniej, prawdopodobnie odmówiłbym udziału w tej nieformalnej kontroli z uwagi na obowiązujące przepisy i dobre obyczaje.
Robert Szydlik