Tu jesteś: Strona główna >  Moja praca w Samorządzie >  Te zmiany wprowadziła tzw. opozycja

Moja praca w Samorządzie

Te zmiany wprowadziła tzw. opozycja

Te zmiany wprowadziła tzw. opozycja

Data:
2014-10-04 14:25
Założony w marcu 2010 r. Klub Radnych Razem dla Gminy nadal formalnie istnieje, choć z wyjściowego stanu 11 radnych dziś z trzonem klubu głosuje wspólnie w różnych sprawach 6-8 radnych, choć bywa, że nasze inicjatywy popiera większość rady.
Czytamy później w prasie i na profilu FB Gminy: „burmistrz zrobił, wykonał, otworzył”. O wkładzie radnych w dane dzieło – ani słowa, bo to burmistrz dysponuje budżetem na „promocję gminy”, czyli… burmistrza. Przypomnijmy zatem, co dobrego zrobili opozycyjni radni – często przy bierności lub wręcz sprzeciwie burmistrza.

Budżet na 2011 rok, zgodnie z zasadą, przygotowany był jeszcze w poprzedniej kadencji. Nowy burmistrz i nowa rada dokonali w nim pewnych zmian i już przy pierwszym uchwalaniu tej uchwały pojawiły się trudności i próby rozgrywania jednych radnych przeciwko drugim. Na fali tych nieporozumień powstał Klub Radnych, który postulował, by żadnego z radnych nie pomijać. W lipcu 2011 roku burmistrz wydał „zarządzenie o cenzurze” (tak je nazwaliśmy), które zabraniało urzędników rozmów z przedstawicielami mediów bez zgody przełożonego, co w oczywisty sposób kłóciło się obowiązującym porządkiem prawnym RP. Po zgłoszeniu skargi wojewoda uznał nasze racje i nakazał zmianę wadliwych zapisów prawa. Który jednak z urzędników odważyłby się rozmawiać z prasą po gwałtownych dyskusjach na ten temat? Kto by się odważył mając w pamięci, jak chwilę wcześniej „pacyfikowano” dyrektora Szkoły Podstawowej w Tłuszczu? Kto by się odważył widząc, jak szybko postępuje wymiana kadr…?

Jesienią 2011 roku tzw. tłuszczańska opozycja, zablokowała pomysł zakupu pawilonu handlowego. Burmistrz planował przerobić go na centrum kultury, a w naszej ocenie byłoby to marnowanie środków publicznych na obiekt w wątpliwym stanie technicznym. Wieszano na nas psy, wiceburmistrz w gazecie sugerował, że mogli nas do takiej decyzji „przekonać” jacyś tajemniczy biznesmeni, co wiele osób odczytało jako zarzut korupcji wobec radnych. A wynajęty przez gminę rzeczoznawca orzekł, że budynek ten jest w fatalnym stanie technicznym!

Gdy uchwalany był budżet na 2012 rok, ponownie doszło do tarć. Zgodnie z metodą dziel (opozycję) i rządź (finansami), burmistrz postanowił jednych radnych finansowo dopieścić, innych pominąć. Czyli faktycznie pominąć wybrane osiedla czy wsie. Solidarnie walczyliśmy nie tylko o swoje okręgi, ale także o kolegów i koleżanki radnych. Wbrew stanowisku burmistrza przeforsowaliśmy w budżecie zapisy, dzięki którym możliwy był późniejszy remont przedszkola Baśniowa Kraina! Głosowała za tym prawie cała rada miejska, a dziś widzimy w gazetach i na facebooku, że kolorową fasadą budynku chwali się burmistrz. Wkład radnych pominięto, mało kto pamięta, że on wtedy blokował, a my parliśmy do przodu. Na tej samej zasadzie kupiono zielony traktor Deutz Fahr dla ZGKiM ze sprzętem do czyszczenia i pogłębiania rowów. Burmistrz oponował, my przeforsowaliśmy to zadanie. Głosowało wówczas za naszym wnioskiem 14 radnych, a nowy sprzęt przeszedł chrzest bojowy w okręgu radnego, który… był przeciw. Ironia losu, a może po prostu „czyjaś” złośliwość.

2012 rok upłynął także pod znakiem problemów w Centrum Kultury. Budżet jednostki już w sierpniu był na wyczerpaniu, mimo że wysokość dotacji (ponoć za małej – ok. miliona) uchwaliliśmy na poziomie zaproponowanym przez burmistrza. Ale skoro na koncert gwiazdy wydano ponad 30 tys. zł… W sierpniu 2012 dyrektor CKSiR wręczył większości pracowników wypowiedzenia uznając, że nie ma środków na wypłaty dla nich. Protestowaliśmy, monitowaliśmy do burmistrza i zwolnienia cofnięto. Musieliśmy jednak częściowo zwiększyć dotację dla CKSiR, by uniknąć bodaj pierwszej w Polsce plajty domu kultury. To dopiero byłaby „promocja” gminy. Trudnej współpracy między radą a burmistrzem nie ułatwiał fakt, że CKSiR wydawało wówczas gazetę „Nowy Tor”, w której – zdarzało się – można było znaleźć 15 zdjęć burmistrza na 16 stronach gazety. O działalności rady miejskiej nie pisano wcale lub jedynie w negatywnym kontekście. Nie można jednak było oczekiwać, że dyrektor CKSiR i pracownicy urzędu, czyli podwładni burmistrza, mogą być bezstronnymi dziennikarzami. Dlatego też Komisja Ładu (4 z 5 członków) wnioskowała o zamknięcie gazety „Nowy Tor”. Wniosek ten poparło 12 z 15 radnych, gdy wprowadzaliśmy zmiany w statucie CKSiR blokujące wydawanie gazety. Burmistrz uchwałę zaskarżył, próbował przeforsować swoją uchwałę, a 11 z 15 radnych zdjęło ją z porządku sesji i wkrótce „Nowy Tor” przestał się ukazywać. Po cóż gazety samorządowe w Tłuszczu, w którym ukazuje się mnóstwo gazet prywatnych​? Nasze działania dostrzegła i pochwaliła Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która napisała wówczas: „Działanie Rady Miejskiej w Tłuszczu jest przykładem dobrej praktyki w sprawie funkcjonowania prasy lokalnej. Helsińska Fundacja Praw Człowieka od wielu lat podejmuje działania w sprawie problemu nadużywania przez prasę samorządową pozycji dominującej na lokalnym rynku”. Także utworzenie przedszkola w Miąsem było zasługą tzw. opozycji. Temat ten forsował radny Mirosław Sobczak. Placówka funkcjonowała wcześniej w oparciu o jeden z unijnych projektów i wraz z końcem jego realizacji przedszkole miało przestać istnieć. Dzięki wprowadzonym przez nas zmianom działa do dziś. Również dzięki determinacji Mirosława Sobczaka przeprowadzono remont łazienek w szkole w Miąsem i chociaż pieniądze na ten cel zabezpieczono już w marcu 2013 roku, to inwestycję realizowano dopiero jesienią. Nie można było tego zrobić w wakacje?

Dużo w tej kadencji mówiło się o partnerstwie publiczno-prywatnym i o odzyskiwaniu podatku VAT od inwestycji. Gdy eksperci przedstawili radnym 3 warianty rozwiązań dot. VAT, burmistrz wskazał najlepszy w swojej opinii i poprosił radnych, by też się wypowiedzieli. Niestety radni mogę wybrać dowolny wariant, byle zgodny z wyborem burmistrza. Sprzeciwialiśmy się zamianie ZGKiM w spółkę. Nasze doświadczenia w tej kadencji podpowiadały nam, że natychmiast wzrosną koszty a płace w spółce będą wywindowane ponad granice przyzwoitości. Gdy trwały rozmowy o odzyskiwaniu VAT, burmistrz zawarł w marcu umowę, o której istnieniu radni dowiedzieli się w wakacje z… gazety. To najlepsze podsumowanie dobrej współpracy burmistrza z radą. Szybko okazało się, że umowa była niekorzystna dla gminy, a firma odzyskująca VAT miała zabezpieczoną wysoką prowizję. Pracownikom burmistrza nie udało się znaleźć innego wykonawcy zadania, a radni bez trudu wskazali gminy, które za podobne usługi płacą wielokrotnie mniej. Wkrótce stało się jasne, że mamy wiceburmistrza lepiej opłacanego od burmistrza i bodaj najdroższego skarbnika w województwie, a łączne koszty obsługi prawnej urzędu przyprawiają o zawrót głowy!

Temat wynagrodzeń, które burmistrz zbyt hojnie rozdzielał swoim podwładnym zmusił nas do wnioskowania o ujawnienie list płac urzędników. W poprzednie wakacje, również z prasy, radni dowiedzieli się, że w naszym urzędzie nie tylko pensje kierownictwa, ale i nagrody są wypłacane lekką ręką, mimo że mówimy o pieniądzach publicznych. Burmistrz przez rok odmawiał nam wglądu w dokumenty i dopiero kontrola na początku tego roku pokazała skalę patologii. Niejeden podwładny burmistrza otrzymał w ciągu roku nagrody w wysokości równej rocznym zarobkom niejednego mieszkańca gminy! A wszystko to z kieszeni podatnika… Ostatnie ważne zmiany w budżecie kurcząca się opozycja cudem przeforsowała na początku tego roku. Burmistrz chciał… zwiększyć środki na płace w urzędzie i na promocje. Te środki na wniosek radnego Roberta Szydlika radni przeznaczyli na zajęcia dodatkowe w szkołach, na zwiększenie dotacji dla organizacji sportowych i kulturę (orkiestra, chór) itd… Głosowanie udało się wygrać nieomal cudem.

Wniosek poparli radni: Waldemar Sitek, Mirosław Szczotka, Dariusz Kur, Mirosław Sobczak, Włodzimierz Malinowski, Paweł Fydryszek i Adam Wojtyra. Kilku było przeciw, wielu wstrzymało się od głosu. Czy nie mieli własnego zdania w tak ważnej sprawie, czy nie chcieli narazić się burmistrzowi? Środki na promocję zostały na starym poziomie, a mimo to wiceburmistrz mówił później przy różnych okazjach, że gminy nie stać np. na puchary za kilkadziesiąt zł, bo „radni zabrali środki na promocję”. Nie zabrali. Po prostu nie dali zwiększyć w roku wyborczym. Cóż, wiceburmistrz już przepraszał na sesji radnego za kłamstwo… A dziś widać, że gminy nie stać na puchary, ale stać na to, by na stadionie powiesić baner z hasłem „Burmistrz Tłuszcza kibicuje TKS Bóbr”. A nuż sportowcy nie dowiedzą się, jak to było z dotacją na sport!
Podobnie wbrew projektowi burmistrza radni: Szydlik, Kur i Malinowski utrzymali w swoich okręgach środki, które zostały po wykonaniu odcinków wodociągu w Wólce Kozłowskiej i na os. Klonowa-Norwida. Wniosek „niedobrych opozycjonistów” poparło 14 z 15 radnych (serdecznie dziękujemy!). Cóż, nikt nie mówił, że łatwo jest pełnić mandat radnego na… Białorusi.

Jako rada narzuciliśmy burmistrzowi obowiązek publikowania w "rejestrze umów" wszystkich umów, jakie są zawieranw imieniu gminy. I żeby było jasne - nie tyle narzuciliśmy to rozwiązanie temu burmistrzowi, co każdemu kolejnemu w gminie. Burmistrz uchwałę zaskarżył do wojewody, a wojewoda utrzymał ją w mocy wykreślając jeden paragraf wprowadzający szczegółowe regulacje. I mamy dziś rejestr, bo ostatecznie burmistrz wprowadził go "zarządzeniem", w którym przemilczał fakt, że działa na podstawie uchwały rady. "Źli radni" po nagłośnieniu afery z nagrodami zwiększyli też transparentność. I jesteśmy bodaj pierwszym samorządem w Polsce, gdzie to rada przeforsowała to rozwiązanie, bo co światlejsi wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast sami takie rejestry wprowadzają! Teraz zgłaszają się do nas radni z Pomorza, spod Łodzi i proszą o podpowiedzi, jaki mogą u siebie przeprowadzić podobną operację.


Robert Szydlik